Kto jest właścicielem nocnego nieba?

Ostatnią rzeczą, o której prawdopodobnie myślisz, patrząc na rozgwieżdżone niebo, jest to, kto jest jego właścicielem. W końcu to ty i ja, prawda? Przejdźmy do marzeń i marzeń oraz inspiracji do robienia rzeczy niemożliwych.

Ale o ile nie chcemy przerywać tych oszałamiających marzeń, w dzisiejszych czasach pytanie waży nieco więcej, gdy rzucamy więcej rzeczy w niebo.

Tam robi się tłoczno. Dawno minęły czasy, kiedy wszystko, co migocze, jest gwiazdą.

W rzeczywistości możesz łatwo odrzucić idealnie dobre życzenia dotyczące fałszywej konstelacji Elona Muska - 12 000 silnych satelitów systemu łączności, który ma migotać na orbicie Ziemi do połowy 2020 roku. A ile życzeń zostało zmarnowanych na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przez gapiów, którzy mylą ją z gwiazdą?

Nie wspominając już o dziesiątkach tysięcy satelitów znajdujących się już na naszej orbicie.

Jest też „gigantyczna bezsensowna kula dyskotekowa” na niebie zwana Gwiazdą Ludzkości, która nawet nie udawała, że ​​jest przedsięwzięciem naukowym. Po prostu chciał zwrócić naszą uwagę.

„Ludzkość jest skończona i nie będziemy tu na zawsze” - powiedział Peter Beck, amerykański dyrektor generalny Rocket Lab. „Jednak w obliczu tego niemal niepojętego znaczenia ludzkość jest zdolna do wielkich i życzliwych rzeczy, gdy uznamy, że jesteśmy jednym gatunkiem, odpowiedzialnym za siebie i naszą planetę razem”.

Czy naprawdę potrzebowaliśmy kogoś, kto zawiesiłby kulę dyskotekową na środku naszego gwiazdkowatego nieba, aby o tym przypomnieć?

Dyrektor generalny Rocket Lab, Peter Beck i jego „Gwiazda ludzkości”. (Zdjęcie: Rocket Lab)

Na szczęście Gwiazda Ludzkości przetrwała zaledwie dwa miesiące przed wypaleniem. Ale ile czasu minie, zanim więcej obiektów wypełni nocne niebo, wspinając się na naszą uwagę? Być może Pepsi może tam zawirować. Czy szum Nike stanie się konstelacją małych migoczących satelitów? Proszę. Po prostu nie rób tego.

Ale kto powiedział, że nie mogą?

Organizacja Narodów Zjednoczonych podjęła próbę tego w 1959 r., Kiedy to powołała Komitet ds. Pokojowego Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej (COPUOS). Chodziło o to, aby każdy naród podpisał traktaty regulujące sposób eksploracji kosmosu z korzyścią dla wszystkich.

Ale co z firmami i osobami posiadającymi środki, by grzechotać gwiazdy niezależnie od narodów? Rozważ to ostatnie oświadczenie dyrektora finansowego SpaceX, Bret Johnson:

„Od 2002 roku jesteśmy na czele rewolucyjnej technologii kosmicznej, z solidnymi osiągnięciami sukcesu, silnymi relacjami z klientami i ponad 70 przyszłymi premierami naszego manifestu, co stanowi ponad 10 miliardów dolarów w kontraktach. Ponadto, z ponad 1 miliardem dolarów w dzięki rezerwom gotówkowym i zadłużeniu firma ma silną finansowo pozycję i jest dobrze przygotowana na przyszły rozwój. ”

„Korzyści ze wszystkich”? Lub jak firma, która chce zrobić gigantyczny skok dla akcjonariuszy?

I choć te premiery SpaceX z pewnością będą oznaczać więcej śmieci na niebie nad nami, inny projekt Musk, Starlink, obiecuje zastosować bardziej bezpośrednie podejście do zanieczyszczenia naszego gwiaździstego nieba. Tylko kilka satelitów telekomunikacyjnych znajduje się na orbicie i jest już widocznych gołym okiem.

W ramach projektu 1600 satelitów dołączy do nich w ramach transmitującego usługi internetowej z powrotem na Ziemię. A te migoczące sztuczne gwiazdy mogą przynieść domowi piękny zysk dla firmy Musk. W rzeczywistości Wall Wall Journal szacuje, że Starlink wygeneruje ponad 15 miliardów dolarów zysku do 2025 roku.

Jednak Musk nie będzie płacił ani grosza za czynsz za sklep na niebie.

Gdzie zaczyna się „przestrzeń”?

Jednym z problemów jest oczywiście to, że przestrzeń kosmiczna nie jest tak łatwa do regulowania jak las czy pole tutaj na Ziemi. Trudno po prostu odróżnić go od atmosfery nad naszymi głowami. To drugie już gruntownie zepsuliśmy, pozwalając niemal każdemu zrzucić coś do naszej wspólnej atmosfery zbyt długo. Rzeczywiście, znacznie trudniej jest ograniczyć emisje przemysłowe, niż byłoby to możliwe, gdybyśmy po prostu położyli na to podstawy.

Pozwalanie każdemu na robienie, co chce z naszą wspólną atmosferą, nie wyszło tak dobrze. (Zdjęcie: De Visu / Shutterstock)

Z drugiej strony przestrzeń kosmiczna jest wciąż dość czysta - daj lub zabierz prawie 5000 satelitów i niezliczoną ilość mechanicznych śmieci. Obszar poza atmosferą ziemską został wyznaczony przez linię Kármán, która biegnie około 62 mil nad średnim poziomem morza na Ziemi i nosi imię węgierskiego fizyka Theodore von Kármán.

Cokolwiek poza tą linią podlegałoby kilku międzynarodowym traktatom i zasadom uzgodnionym przez COPUOS.

Tyle że nie wszyscy zgadzają się z ideą, że przestrzeń jest wspólnością ludzkości - międzynarodowym parkiem nad naszymi głowami, który powinien zostać zachowany, a przynajmniej rozwinięty przy udziale wszystkich jego akcjonariuszy - jak wiesz.

Stany Zjednoczone należą do nielicznych krajów, w których granice przestrzeni kosmicznej nie są postrzegane jako coś, co wymaga negocjacji z innymi.

Co więcej, nawet linia Kármán nie jest dokładnie wyryta w kamieniu. Sama natura przestrzeni sprawia, że ​​granice są płynne i trudne do zdefiniowania. Wiele satelitów rutynowo leci do iz dowolnej granicy Karmana.

Wszystko to wydaje się wskazywać na gwiaździste niebo jako nową i dziką granicę, na której ci, którzy mają możliwość zgłosić roszczenie, po prostu to robią.

Jak Elon Musk i SpaceX. Lub kulkarstwo disco Peter Beck. Można śmiało powiedzieć, że żaden z tych wizjonerów nie wystąpił o pozwolenie z Departamentu Zarządzania Gwiaździstego Nieba (które niestety nie istnieje) przed sięgnięciem po gwiazdy.

Założyciel Tesli i SpaceX, Elon Musk, ostatnio rzuca wiele rzeczy w kosmos. (Zdjęcie: Star_Fish / Shutterstock.com)

Ale czy powinieneś mieć prawo do roszczenia po prostu dlatego, że masz techniczną zdolność do tego? Zapytaj ludzi skolonizowanych w całej historii, co myślą o tym pomyśle.

I nie popełnij błędu. Przestrzeń kosmiczna - szczególnie jej część, którą widzimy, gdy po prostu patrzymy w nocy - jest nieskończenie potężnym zasobem. Do niedawna podsycał ludzką wyobraźnię, inspirując artystów i myślicieli oraz dziecko w nas wszystkich.

Możemy podziękować temu samemu gwiaździstemu niebu, które wisi nad nami wszystkimi za nocne przypomnienie, że nie ma ograniczeń co do tego, co możemy zrobić.

Ale spójrzmy prawdzie w oczy, naprawdę powinno być ograniczenie liczby rzeczy, które wrzucamy w to niebo - i kto to może zrobić.

Podobne Artykuły