Czego zapomniany kanadyjski pociąg Turbo może nas nauczyć o nostalgii i innowacjach?

Latem 1997 r. - latem między moim pierwszym a drugim rokiem szkoły dziennikarskiej - miałem pracę w dziale PR Via Rail, kanadyjskiej sieci kolei równoważnej Amtrak. Duża część pracy polegała na ładnym zagospodarowaniu kabin dla pieszych (na przykład w badaniach prasowych dotyczących bezpieczeństwa kolei), ale był jeden projekt badawczy, który wymagał ode mnie, aby pojechać pociągiem z Toronto do Vancouver, i to jedno doświadczenie byłoby warte całe inne lato znoju biurowego.

Ten pociąg był kanadyjską, charakterystyczną trasą Via, równie epicką i piętrową, jak Orient Express lub 20th Century Limited. Jest to czterodniowa podróż o długości około 2800 mil, przekraczająca rozległą bagnistą pustkę Kanadyjskiej Tarczy, szeroką prerię i kilka pasm gór tak wysokich i zabraniających jak wszystkie, które kiedykolwiek miały po sobie ślady. Jednak więcej niż sceneria była tylko faktem poważnej podróży pociągiem. Jako dziecko wychowane w samochodach nigdy czegoś takiego nie znałem. Od tego czasu jestem uzależniony.

Przypomniała mi się ta pierwsza wspaniała podróż kilka tygodni temu, gdy przemierzyłem południowy pociąg przez Ontario, by porozmawiać o europejskich innowacjach. Jednym z kluczowych przykładów, których używam w tych rozmowach (zaczerpniętych z mojej książki „The Leap”) jest niezwykła transformacja dokonana przez pociągi dużych prędkości w krajach takich jak Hiszpania, które jeszcze w 1997 r. Nadal miały gorszą sieć kolejową pod wieloma względami niż Kanadyjska, a obecnie prawdopodobnie najlepsza i najobszerniejsza sieć dużych prędkości w Europie, jeśli nie na świecie.

Sieć Via - podobnie jak Amtrak - jest niedożywanym, niedofinansowanym, anemicznym żartem w porównaniu do większości krajów europejskich. Legendarna linia kanadyjskiego Pacyfiku przez moje rodzinne miasto Calgary do Banff, kurortu zbudowanego pierwotnie dla pasażerów kolei, nie prowadzi już żadnego regularnego ruchu pasażerskiego. (Istnieje bardzo elegancki, bardzo drogi pociąg butikowy dla zapalonych maniaków pociągów z Europy i Japonii.)

Ale pociągi nadal kursują regularnie przez południowy Ontario i byłem zaskoczony, jeżdżąc nimi ponownie 15 lat po moim lecie jako pracownika, o ile niewiele się zmieniło. Na pokładzie było WiFi, co jest cudowne, ale poza tym nawet szkło w klasie biznesowej nie zmieniło się od 1997 roku. Przez ponad pokolenie w Ameryce Północnej w zasadzie nic nie zainwestowaliśmy w podróż pociągiem pasażerskim.

Wyobraźcie sobie zatem moje zdziwienie, że Kanada faktycznie wprowadziła pierwszy pociąg dużych prędkości w Ameryce Północnej i prawie stała się znaczącym globalnym graczem w grze szybkich pociągów. Jakoś udało mi się pracować w komunikacji dla kanadyjskiej firmy pociągów pasażerskich, nie słysząc nigdy o krótkotrwałym Turbo, serwisie między Toronto a Montrealem, który działał w latach 1970–1982, obsługiwanym przez CN (Canadian National, który obrócił kolej pasażerską) obsługa do Via pod koniec lat siedemdziesiątych).

Nie będę opowiadał o całej historii Turbo, ponieważ najlepszym sposobem, aby się o tym dowiedzieć, jest przeczytanie tej doskonałej funkcji w The Walrus Magazine i / lub obejrzenie niesamowitego 24-minutowego wideo CN wyprodukowanego w celu promowania pociągu w 1970 roku .

Oto wideo w trzech częściach:

Część pierwsza:

Część druga:

Część trzecia:

Jeśli zdecydujesz się pominąć cały film (i artykuł), krótka wersja jest taka, że ​​Turbo było skazane na niepowodzenie - podobnie jak w przypadku usług pociągów pasażerskich w Ameryce Północnej - ponieważ dzieliło stare tory z pociągami towarowymi, a zatem nie było w stanie w pełni wykorzystał swoją rekordową wówczas prędkość maksymalną 170 km / h Zamiast tego jechał z maksymalną prędkością zaledwie 95 km / h, zwalniając w zakrętach na torze zbudowanym dla dużych starych ładunków, a nawet od czasu do czasu zatrzymując się, aby przepuścić pociągi towarowe.

Inauguracyjna linia Turbo biegła między Toronto i Montrealem, ale zamiast skrócić czas podróży o połowę, zaledwie skróciła godzinę od przeciętnej podróży samochodem (z pięciu godzin do czterech). Chociaż jest to pełna godzina szybciej niż dzisiejsze „szybkie” pociągi, nie udało się jej zdobyć wystarczającej liczby kierowców, aby uzasadnić koszty. Usługa została zlikwidowana, cały sprzęt Turbo zniszczony, a fabryka producenta z Montrealu została zniszczona w gruzach w 2004 roku. Zniknęły wszystkie ślady starej usługi Turbo, być może dlatego nawet jako były pracownik i maniak pociągu, Nigdy o tym nie słyszałem.

Artykuł Walrusa mówi sam za siebie, ale chciałbym porozmawiać trochę o filmie - w szczególności o sposobie, w jaki ujmuje on rodzaj zawrotnego optymizmu nieba, ducha akcji i osiągnięć niestety dzisiaj brakuje nam postaw Ameryki Północnej wobec szybkich pociągów i wielu innych dużych pomysłów na zrównoważony rozwój.

Teraz jest wiele tego, co jest po prostu stare, powierzchownie niesamowite w tym filmie. Są wartości produkcyjne z epoki kosmicznej, wraz z surowymi, narzuconymi głosami i klipami wirujących szpul z taśmą i brzęczącymi teletypami oraz dziwnymi ujęciami panoramy wież ratusza w Toronto. Jest ścieżka dźwiękowa - przypomnienie, jeśli taka była potrzebna, że ​​nie ma wystarczająco dużo jazzu napędzanego fletem i ksylofonem we współczesnym tworzeniu filmów dokumentalnych. Jest nawet świetna, mała, potworna sekcja z szaleństwa z 1970 roku wokół znaku trzeciej części 7:15, gdy narrator śpiewa pochwały życia nocnego w mieście pod koniec podróży.

Prawdziwym wydarzeniem retro jest jednak rozbudowana sekcja w części drugiej dotycząca usług pokładowych, którą można łatwo połączyć w odcinku „Mad Men”. Zaczyna się od okrutnych ujęć kafeterii („kuchenki mikrofalowe gotują gorące specjały w ciągu kilku sekund!”), A następnie przechodzi do wielu uwodzenia w „Turbo Club” pierwszej klasy. Mundury „hostessy” mają dwie pełne minuty („usługa Turbo Club symbolizowana jest przez jej hostessy - młode i ekscytujące, wykonane z mory przez modne ubrania, zaprojektowane w stylu butikowym. ... Zespół hostess ma wspólny zespół praktyczność, do której dąży większość kobiet ”). Napoje są nalewane, podawane coq au vin, papierosy wędzone beztrosko. Obejrzyj uważnie o 4:30 drugiej części i powiedz mi, że to nie sam Don Draper usiadł na obrotowym fotelu Turbo Club.

To sprawiło, że pomyślałem o prawdziwym odwołaniu do retro-futuryzmu „Szalonych Ludzi” - tej niezwykłej nostalgii za dzisiejszymi świetnościami z czasów kosmicznych, obiecanymi nam w latach powojennych lat 50. i 60. XX wieku. W kluczowym momencie technologicznym tej epoki, który miał miejsce rok przed tym, jak Turbo trafił na tory, Neil Armstrong dokonał swojego historycznego moonwalk - wyczyn, który nawet niektórzy inżynierowie odpowiedzialni za jego realizację uważali za niemożliwy, gdy JFK zobowiązał się do tego 1961.

Jak mówi lektor filmu w końcowej sekwencji: „Turbo jest pozytywnym wyrazem tej szybkiej ery, symbolem zdolności człowieka do wykorzystywania kreatywnych technologii w celu zaspokojenia potrzeb mobilnego społeczeństwa”.

Porównaj to z obecną erą retoryki, wszechobecnym duchem niemożliwym do zrobienia w 2011 roku. Pomyśl o szybkich projektach porzuconych na środkowym zachodzie USA i Florydzie (a nawet nie branych pod uwagę przez rząd Kanady zajmujący się motoryzacją, kupujący benzynę). Pomyśl o tym, jak propozycja prawie każdego ambitnego projektu publicznego staje się niemal natychmiast kwestią kosztów. Nie ma misji, żadnego wyższego celu, żadnego celu ani większego dobra na tyle, by uzasadnić wydawanie więcej niż najmniejszej możliwej kwoty.

Pociąg szybkobieżny? Szalony drogi. Energia słoneczna? Jestem prawie pewien, że węgiel jest wciąż nieco tańszy. Nowe linie LRT i metro? Prawdopodobnie moglibyśmy zadowolić się dodatkowym autobusem lub dwoma w godzinach szczytu. Po pokoleniu strzelania do gwiazd, teraz jesteśmy zadowoleni, aby pojechać do sklepu z dolarami.

Być może właśnie dlatego estetyka „Szalonych mężczyzn” tak bardzo się teraz podoba: ponieważ w czasach Dona Drapera można było marzyć. Patrząc wstecz przez sepię, wygląda na to, że musiałeś celować wysoko. Możesz wprowadzać innowacje, wymyślać, wymyślać na nowo (sam Draper - oszust na kilku frontach - jest potężnym, jeśli nie całkowicie godnym podziwu symbolem tego ducha). Może, innymi słowy, nie chodzi o obiady z pięcioma martini i dymne chmury w miejscu pracy i dam wykonujących brudną robotę, za którymi tęsknimy tak bardzo, jak poczucie, dawno utracone, że (Północna) Ameryka mogłaby zrobić wszystko, co w ogóle się rozerwała wyobraźnia do. Możemy sprzedawać mydło, dymy i karuzele Kodaka ciężarówką. Moglibyśmy postawić kolesia na Księżycu, a następnie zabrać go najszybszym w świecie pociągiem Turbo na paradę taśm. Jechaliśmy w miejsca, szybciej niż kiedykolwiek.

W swojej ostatniej książce „Dark Age Ahead” wielka miejska filozofka Jane Jacobs ostrzegła przed nadciągającym upadkiem w Ameryce Północnej, spowodowanym przez zacofane priorytety, rozpadającą się infrastrukturę i katastrofalny spadek naszej wspólnej woli i wiedzy specjalistycznej w zakresie innowacji - rodzaj społeczeństwa ogólna awaria projektu. Jacobs nie martwił się chaosem środowiskowym, wojną czy katastrofą gospodarczą. Wcześniej stawialiśmy czoła ogromnym wyzwaniom i wymyśliliśmy sobie drogę. Największe zaniepokojenie budziło to, że po prostu zapominaliśmy, jak właściwie postępować, zapominając o tym, po co są instytucje publiczne i fundusze publiczne.

„Jakich przegranych skazanych? zapytała. „Przegrani mają do czynienia z tak radykalnymi wstrząsami, gdy ich instytucje nie mogą odpowiednio się dostosować, stają się nieistotne i zostają porzucone”. Argumentuje, że jednym z powodów, dla których się nie dostosowujemy, jest to, że zapominamy, jak to zrobić. „Kultura opiera się głównie na ludzkich głowach i na podanych przez nich przykładach, a zatem podlega naturalnej śmiertelności”. Jeśli nie potrafimy nawet właściwie pamiętać, że kiedyś mieliśmy szybką kolej, jeśli tak, to jak możemy kiedykolwiek mieć nadzieję na odzyskanie kulturalnej energii innowacji, której tak desperacko potrzebujemy, aby pokonać epokowe wyzwania naszych czasów?

Aby wrócić do przyszłości jednocześnie 140 znaków, śledź mnie na Twitterze: @theturner.

Wskazówka: dowiedziałem się o filmie z Turbo Train poprzez ten post w Metafilter, najlepszej internetowej społeczności cholernej.

Podobne Artykuły